Głównym sponsorem klubu siatkarskiego ZAKSA Kędzierzyn-Koźle jest
ZAKGłównym sponsorem klubu siatkarskiego ZAKSA Kędzierzyn-Koźle jest
ZAK
Takich tłumów i takiej atmosfery nie było jeszcze w hali „Azoty”. Nadkomplet publiczności szalał z radości, gdy na początku pierwszej partii gospodarze wprost roznieśli rywali. Przy kąśliwych serwisach Wojciecha Kaźmierczaka ZAKSA momentalnie objęła prowadzenie 8:2. Włosi sprawiali wrażenie zaskoczonych. Popełniali dużo błędów i stąd wzięła się przewaga miejscowych. Jednak wraz z rozwojem tej partii gracze Sisleya ochłonęli i zaczęli odrabiać straty, jednak podopieczni Krzysztofa Stelmacha nie dali sobie wydrzeć wygranej.
- Przyjeżdżając do Polski wymazaliśmy z pamięci przegrany mecz u nas. Niestety w pierwszej partii popełnialiśmy koszmarne błędy. Wytrzymaliśmy jednak napór gospodarzy i później zaczęliśmy grać swoją siatkówkę - stwierdził szkoleniowiec Sisleya Treviso Roberto Piazza.

Słowa włoskiego trenera idealnie oddają to, co działo się w kolejnych partiach. Zespół Sisleya nagle zaczął grać zupełnie inną siatkówkę. Mocne zagrywki sprawiały sporo problemów naszym przyjmującym. Włosi o wiele lepiej prezentowali się też na siatce, a dynamiczne ataki Alessandro Fei i Roberta Horstinka przynosiły im punkty. W drugim secie szybko odskoczyli na pięć oczek (10:5) i nie oddali prowadzenia już do końca.
Identyczny przebieg miała trzecia odsłona. Przyjezdni bardzo dobrze przyjmowali, a w tej sytuacji Dante Boninfante mógł na rozegraniu robić z piłką to, co chciał. Często uruchamiał obu środkowych, a ci nie mylili się. Trener Krzysztof Stelmacha wprowadzał zmiany, ale miał ograniczone pole manewru. Kontuzję kręgosłupa ma Patryk Czarnowski, Tine Urnaut wyszedł na rozgrzewkę z gorączką po zatruciu jelitowym, a Sebastian Świderski wciąż nie jest gotowy do gry, po ciężkiej kontuzji.
W czwartej partii siatkarze z Kędzierzyna-Koźla dotrzymywali kroku Włochom tylko do stanu 10:11. Później goście systematycznie powiększali przewagę i wygrali mecz.

„Złotego seta” kibice oglądali na stojąco, ale pomimo gorącego dopingu obraz gry nie uległ zmianie. Siatkarze Sisleya szybko objęli prowadzenie, którego nie oddali już do końca i po dwóch godzinach gry mogli cieszyć się ze zdobycia trofeum.
- Rywal był od nas mocniejszy we wszystkich elementach. Można z nim walczyć, co pokazaliśmy w pierwszym meczu, ale dziś byli wyraźnie lepsi. Teraz jesteśmy smutni po porażce, ale za kilka dni pewnie ochłoniemy i nasz udział w tegorocznych pucharach ocenimy pozytywnie - stwierdził trener ZAKSY Krzysztof Stelmach.
ZAKSA: Zagumny, Idi, Ruciak, Kaźmierczak, Gladyr, Jarosz, Gacek (l) - Pilarz, Witczak, Wójtowicz, Urnaut
Sisley: Boninfante, Kovar, Maruotti, Bontje, Bjelica, Fei, Farina (l) - Horstink, Papi, Elgarten, De Togni
Uwaga
Komentarze służą tylko i wyłącznie do dzielenia się swoimi niezależnymi opiniami na określony temat. Redakcja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i zastrzega sobie prawo do niepublikowania komentarzy: zawierających wulgaryzmy, reklamy, treści rasistowskie, obrażające osoby trzecie, kluby oraz niezgodnych z tematem artykułu.
|
|
|
| Punkty zdobyte: 60 | 79 |
| Skuteczność ataku: 50% | 57% |
| Skuteczność przyjęcia: 52% | 58% |
| Bloki punktowe: 6 | 11 |
| Zagrywki punktowe: 0 | 2 |
ZAKSA SA 2001-2011 Wszystkie prawa zastrzeżone
Waszym zdaniem (113)