Głównym sponsorem klubu siatkarskiego ZAKSA Kędzierzyn-Koźle jest

ZAK

Aktualności

28 urodziny Marcina Mierzejewskiego

2010-01-04 01:15

- Po treningu, wieczorkiem usiąść sobie spokojnie, zjeść kolację z żoną, dzieckiem i powspominać te dawne czasy. Tak dzień swoich 28 urodzin chciałby spędzić Marcin Mierzejewski.

Zdjęcie:

Urodziny, które najbardziej pamiętasz?

Te z czasów dzieciństwa. To rodzice wtedy organizowali imprezy dla kolegów i koleżanek ze szkoły. Były to bale przebierańców i właśnie takie urodziny na zawsze pozostają w mojej pamięci.

Jak się bawiliście podczas takich urodzin?

Raczej standardowo, na przykład w chowanego, berka. Takie zabawy podczas których było dużo krzyku i hałasu. To pamiętam najbardziej i najmilej wspominam.

Prezent, który pamiętasz do dziś?

Nie przypominam sobie czegoś takiego, co mogłoby mnie zaskoczyć. U nas w rodzinie przyjęło się, że urodziny były traktowane drugorzędnie. Prezent nie był podstawowy, liczyło się to, że ktoś pamiętał, dał czekoladę i to było najważniejsze.

Jaki jest Twój wymarzony podarunek?

Myślę, że to co można otrzymać od kogoś, te dobra materialne zostawiam trochę dalej i to co się naprawdę liczy to zdrowie i miłość, a tego od nikogo się nie dostaje, to się po prostu ma albo nie.

Jak chciałbyś spędzić najbliższe urodziny?

Nie pamiętam czy kiedyś spędzałem je w jakiśkolwiek inny sposób niż trening. Odkąd gram w siatkówkę zawodowo to nie ma na to czasu. A jak chciałbym spędzić? W gronie rodzinnym… Po treningu, wieczorkiem usiąść sobie spokojnie, zjeść kolację z żoną, dzieckiem i powspominać te dawne czasy. To byłaby chyba najsympatyczniejsza forma spędzenia tego dnia.

Kiedy ostatni raz świętowałeś urodziny z najbliższymi?

Nie pamiętam ile miałem wtedy lat, może 14? Naprawdę było to bardzo dawno temu, ponieważ już kilka lat nie ma mnie w domu, w Olsztynie, a co za tym idzie nie ma możliwości żeby się wszyscy zebrali i razem posiedzieli.

Cele, który chciałbyś osiągnąć w niedługim czasie?

Cele sportowe są wiadome - grać jak najlepiej i zdobywać jak najwyższe miejsca. Kolejna rzecz może nie jest celem, a marzeniem i myślę, że chyba każdego zawodnika - gra w reprezentacji.

Jeżeli jesteśmy już przy marzeniach to jakieś jeszcze?

Zdrowie w rodzinie, żeby mała rosła, była zdrowa, rozwijała się tak jak teraz, aby to się powolutku wszystko układało. To jest dla mnie najważniejsze - jej szczęście, a to co robi sprawiało jej radość.

Który moment jest dla Ciebie najszczęśliwszy w życiu?

Narodziny Julki. To było coś wspaniałego, ale też i wielkie zaskoczenie. Sylwia, moja żona, miała tego dnia nie rodzić. Lekarze obiecali mi, że może to się stanie za trzy dni, kiedy wrócę z Warszawy. Ale się nie udało. Mimo tego był to najwspanialszy dzień w moim życiu. Moja córeczka urodziła się w trakcie meczu, z tego co pamiętam chyba podczas drugiego seta. Ja natomiast dowiedziałem się o tym dopiero po spotkaniu i chyba dobrze. Gdyby powiedziano mi w trakcie to chyba bym się położył na parkiecie i nie dał rady grać dalej. (śmiech)

A teraz zapytam tak odwrotnie, czy chciałbyś cofnąć czas i coś w swoim życiu zmienić?

Wiadomo, w życiu każdego człowieka są jakieś tam momenty, których albo nie chce się wspominać, albo chce się wyrzucić z pamięci. Ja też miałem taki moment, ale nie trzeba do niego już wracać. Czasu nie cofniemy, a to co się nie udało - z tym musimy się nauczyć żyć.

Twoja pierwsza miłość?

To była bardzo wczesna podstawówka, albo i nawet zerówka. Była to miłość platoniczna, nieodzwierciedlona z drugiej strony. Podkochiwałem się w sąsiadce, która była może z trzydzieści lat ode mnie starsza (śmiech).

Czy jest coś z dzieciństwa do czego teraz najchętniej wracasz albo wrócił byś, ale z jakiś przyczyn nie możesz?

Na pewno z dzieciństwa została mi chałwa. A co do dzieciństwa to mam to szczęście, że wracam do niego codziennie podczas zabawy z Julką. Są one takie same, którymi i my się bawiliśmy. Zabawki tak samo, te najstarsze są najlepsze i teraz dzięki niej przeżywam to od nowa. Zdaję sobie też sprawę z tego, że jeszcze później, gdy Julka pójdzie już do szkoły będę miał z nią matematykę, fizykę.

Największy przyjaciel z dzieciństwa?

Z dzieciństwa może niekoniecznie, ale mam takiego ze szkoły podstawowej, ze szkoły średniej. Ten przyjaciel gra teraz w drugiej lidze w Garwolinie. Jest to taki człowiek, na którego mogłem zawsze liczyć. Cały czas mamy ze sobą kontakt, odwiedzamy się wzajemnie i to taka jedna, poważna znajomość, która mi pozostała ze szkolnych lat. Natomiast kontakty staram się utrzymywać ze wszystkimi, których kiedyś na swojej drodze spotkałem.

Co razem robiliście albo jak razem rozrabialiście?

Jak rozrabialiśmy? Raczej na obozach sportowych i niekoniecznie rozrabianie a wygłupy (śmiech). Ale nie ma o czym rozmawiać- ja to pamiętam on też, oboje się z tego do dzisiaj śmiejemy, ale nie ma co opowiadać (uśmiech).

A jest jakaś najśmieszniejsza sytuacja z dzieciństwa?

Tak, ale znam ją z opowieści rodziców… Kiedyś podpuściła mnie sąsiadka, miałem wtedy z 3 latka, że jeżeli zjem ślimaka to się w niego zamienię. Ja chciałem wtedy bardzo nim być i się jej posłuchałem. Jak widać nie zmieniłem się w niego (śmiech). Często rodzice mi to przypominają, a ta sąsiadka, którą widuje do dzisiejszego dnia podczas wizyty u nich, za każdym razem wspomina tą sytuację. Na szczęście już mnie nim nie częstuje i chyba nie podjąłbym ponownej próby zasmakowania tego francuskiego jedzenia.

Na koniec - czego Ci życzyć?

Przede wszystkim zdrowia. Jeżeli ono będzie, to można sobie stawiać cele i dążyć do ich zrealizowania. Ono jest najważniejsze.

Dominika Kwiek własne
5
(5)
Oceń!

Waszym zdaniem (1)

Treść komentarza dostępna jest tylko dla użytkowników zalogowanych. Zaloguj

Uwaga
Komentarze służą tylko i wyłącznie do dzielenia się swoimi niezależnymi opiniami na określony temat. Redakcja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i zastrzega sobie prawo do niepublikowania komentarzy: zawierających wulgaryzmy, reklamy, treści rasistowskie, obrażające osoby trzecie, kluby oraz niezgodnych z tematem artykułu.

ZAKSA SA 2001-2011 Wszystkie prawa zastrzeżone